Bycie mamą to nie jedyna z Twoich ról

Marzenia czy cele? Czym warto się kierować w życiu?

Nie będzie o tym, że wiara czyni cuda, że niemożliwe może stać się możliwe. Właściwie, to nie wiem o czym będzie, bo pisząc to pierwsze zdanie nie mam bladego pojęcia, gdzie mnie myśli poniosą i o czym jeszcze w tym tekście zapomnę napisać lub napiszę za dużo. Kolejny temat rzeka, a ja takie lubię najbardziej.
UWAGA! Wpis nie jest posiłkowany żadnymi materiałami naukowymi i edukacyjnymi. Czytacie na własną odpowiedzialność.

Dziękuję Oli z UczeszMnieMamo.pl za motywację do napisania tego tekstu.

Marzenia są mglistą bajką, w której jestem piękną księżniczką. Zamykam oczy i widzę się w świetlistej poświacie mądrości, piękności, nieomylności… Nadal tak robię, mimo swoich trzydziestu lat, marzę o bajce. Moje życie nie jest bajką i nigdy nie będzie. Jest prozą o nieokreślonym gatunku, raz jest dramatycznie, innym razem komicznie, nawet absurdalnie. Rzadko przeżywam chwilę grozy, a jeżeli już się zdarzy, to okazuje się ona puknięciem znaku przy wyjeździe z miejsca parkingowego… i oby to były jedyne chwile grozy jakich w życiu doświadczę. Nadal jednak marzę, nawet odlatuję w swoich marzeniach.

By poradzić sobie z moją rozmarzoną głową w realnym życiu staram się wyznaczać sobie cele, bo cele są bardziej prawdopodobne. Jednak, aby osiągnąć cel trzeba mieć plan, jasno wytyczoną ścieżkę i wszystko jest super gdy po drodze nie trafiasz na wyboje… rzadko się jednak tak zdarza, by sobie nie zbić dupy.

Wszystko zatem paradoksalnie obija się o wiarę w siebie i swoje możliwości. Dołożyłabym jeszcze chęci, a z chęciami to też jest tak, że najlepiej wychodzi mi obijanie się niż działanie.

Jak żyć marzeniami w świecie nastawionym na realne efekty? Jak realizować cele, by te efekty mieć? Chciałabym mieć głowę wypełnioną jedynie marzeniami. Czułabym się wtedy lekko, bo marzenia zakładają element nieprawdopodobny, cele narzucają wykonalność i odpowiedzialność.

Nadal jestem marzycielką, chociaż wmawiam sobie, że nie marzenia, a jasno wytyczona ścieżka może mnie doprowadzić do wyznaczonego celu. Marzenie nigdy nie było dla mnie celem i może w tym tkwi mój życiowy błąd?

Załóżmy, że moim marzeniem jest napisać książkę. Siedzę zatem kolejny tydzień przed komputerem i brak mi kopa w tyłek, by zacząć ją pisać. Nadal traktuję ją jako marzenie – nie cel. Mam poczucie, że kiedy stanie się celem, przestanie być dla mnie czymś cudownym, czymś metafizycznym. Z drugiej strony cel by mnie motywował, wyznaczał kolejne drogi w realizacji go.
Boję się wyznaczyć sobie ten cel, bo w jego realizacji nie wszystko zależy ode mnie. Książka jako marzenie jest obrazem w głowie. Widzę ją na półkach w każdej księgarni, niemal wyczuwam opuszkami palców jej okładkę i wdycham zapach świeżo zadrukowanego papieru.
Cel, realne działanie może się okazać naiwną mrzonką. Historia nie spodoba się żadnemu wydawnictwu i będę kolejną autorką piszącą do szuflady. W marzeniach tworzę książkę idealną, w rzeczywistości żaden tekst nie dorównuje tej treści w marzeniach. Cel zatem zamienić się może w gorzkie marzenie, a gorzkie marzenie nie dość, że źle smakuje to jeszcze rani ego.

Marzenia powinny dopieszczać ego, one przecież po to są. Powinny smakować jak ulubione lody, onanizować jak najlepsza gra wstępna. Takie powinny być marzenia. Zatem czy nie lepiej dla ego pozostać marzycielką?

Marzenia są idealnym oszustwem. Skoro sprawiają przyjemność może warto się oszukiwać? Ja lubię się oszukiwać, w marzeniach jestem w tym perfekcyjna. Rzeczywistość mnie jednak obnaża, w rzeczywistości jestem otwartą książką, z której każdy czyta z łatwością.
Otwarta książka jest narażona na urazy, każdy może ją skrzywdzić i jest to ból rzeczywisty. W marzeniach, tych słodkich, nie gorzkich, nic mnie nie boli, więc po co wychodzić z tej komfortowej strefy skoro mi w niej tak dobrze?

Marzy mi się super ciało i nadal jest to sfera marzeń. Już zamieniam to marzenie w cel, ale po drodze napotykam różne przeszkody w postaci ciasteczek, marsów, snickersów i pączków, które sprawiają, że kaloryfer na brzuchu jest ponownie marzeniem.

Dzielę swoje marzenia. Niektóre są przyziemne, jak właśnie super ciało, dobry samochód, większe mieszkanie. Są też te wielkie marzenia, które zakładają rozwój osobisty i dobro mojej rodziny.

Właściwie co jest marzeniem, a co celem? Moim zdaniem sami to określamy. Decyzja należy do nas. Marzenia są w głowie, cele przekładają się na życie.

Są marzenia, które wydają się nie do urzeczywistnienia, są cele, które staramy się zrealizować, lecz nam to nie wychodzi.

Strach. Boję się urzeczywistniać niektóre marzenia.

Chęci. Ilość działań, jakie muszę podjąć, by dopiąć swego mnie skutecznie zniechęca.

Wiara. Mam zbyt mało wiary w siebie, by podjąć się życiowego wyzwania.

Marzenia to życiowe wyzwania. Czuję się człowiekiem przegranym jeżeli mam opory, by się tych wyzwań podjąć.

Foto by MariFoto
Pierścionek: Bursztynlandia
Kolczyki: W.Kruk
Makijaż i fryzura: Maria De.

  • Czy to są Twoje aktualne zdjęcia? Bo są śliczne! <3 <3
    Strasznie mi miło, że Cię zmotywowałam…. ale jak? Kiedy? Czym??? (muszę naprawdę zwracać większą uwagę na to co piszę 😛 )
    I weź Ty się nie bój. Chciałaś dzieci? Masz. Chciałaś bloga? Masz. Jest idealnie? A gdzie tam! Ale wiesz… nigdy nie jest idealnie. I nie pisz do szuflady – wyślij do mnie, ja przeczytam i konstruktywnie skrytykuję (moja siostra całą wieczność mnie męczyła swoimi tekstami – a wierz mi, niektóre były naprawdę abstrakcyjne 😉 ). Zatem dobra rada Oli co to ma co nieco w nosie 😉 – marzenia są od tego żeby je spełniać.
    A, no i jak już wydadzą Twoją książkę, to oczekuję dedykacji na stosownej stronie. Książki stronie, żeby nie było 😀 😀 😀

    • Matka Wielowymiarowa

      I love you – muszę Cię kiedyś przytulić 🙂 Jak będziesz się wybierać do Warszawy to daj znać 🙂

      • Pewnie, że dam. Lubię żerować na ludziach, co by dostać wikt i opierunek 😉 A, i nocleg gratis 😀 😀
        I do Bydgoszczy też zapraszam 😀 Mam fjową kanapę i męża cukiernika. Także wiesz 😀 😀 😀
        Ewentualnie możemy się spotkać po środku na jakiejś stacji obok autostrady 😀 😀 😀

    • Matka Wielowymiarowa

      zdjęcia są sprzed roku, troche fryzura teraz inna i przytyło mi się 3 kilogramy, ale w kiecke sie jeszcze dopinam 🙂

  • Marzenia są dla mnie takim motorem do działania. Marząc wyznaczam sobie cele, do których dążę 🙂

  • Marzenia powodują, że idziemy do przodu, bez marzeń życie byłoby smutne i puste…uwielbiam marzyć, a później wcielać to w życie, ale powoli, po kolei żeby wszystkiego za szybko nie wyczerpać 😉

    • Matka Wielowymiarowa

      Mam świadomość, że żyjąc tylko marzeniami tkwie w miejscu, że powinnam je wcielać w życie i móc później powiedzieć, że żyłam pełnią życia, ale tak dobrze jest czasami tkwić w tej bajce, nie starć się, nie przejmować.

  • Marzenia sprawiają mi przyjemność, wywołują mój usmiech,a le czasem żal, że się nie spełniają 🙁
    Siadaj do tej książki!!!!!!

    • Matka Wielowymiarowa

      jakoś tak się zmusić nie mogę i czasu brak, a jak juz napisze kilka stron to wydaje mi sie, że nie jest to wystarczająco dobre 🙁

  • Czytałam ostatnio, że marzenia są dobre – ale kiedy jesteś dzieckiem. Potem powinno się już mieć raczej cele. Chociaż rola terapeutyczna marzeń – tak jak powiedziałaś – jest jednak nieoceniona 🙂

    • Matka Wielowymiarowa

      Ja wlasnie chce miec te marzenia, by nie musiec dorastac. Z jednej strony jestem samodzielna i zaradna z drugiej strony zamykam sie jak dziecko w sferze wlasnych bajek. Moglabym te bajki urzeczywistnic, ale dobrze mi z nimi, w mojej glowie 😊

  • Jestem raczej osobą, która swoje marzenia zamienia w cele i sukcesywnie je realizuje. 🙂 Rzadko, które marzenie zostawiam tylko w sferze marzeń. 🙂

  • Agnieszka

    Wydaje mi się, że fajnie łączyć marzenia z celami, chociaż może nie zawsze się da, bo czasem marzenie jest spontaniczne, ciach i albo się spełni, albo nie, to czasem nasze marzenia wydają się być odległe i może warto przeplanowac je na jakiś cel, bądź mniejsze podcele i wtedy się urzeczywistnią 🙂

  • Iwona Siekierska

    Ja marzyłam o wielu rzeczach i większość z nich udało mi się zrealizować. Nie zostałam tylko baletnicą – za bardzo lubię jeść, więc zrezygnowałam:)

    • Matka Wielowymiarowa

      ale baletki mozesz kupic i tanczyc w domu 🙂

      • Iwona Siekierska

        Przerzuciłam się na tango 🙂

        • Matka Wielowymiarowa

          o kurcze! Extra!

          • Iwona Siekierska

            Lepsze od baletu 🙂

          • Matka Wielowymiarowa

            Pewnie! Energia i wirujący seks 🙂

  • Mam marzenie (napisanie książki) – i to jest mój cel 🙂
    Czyli można połączyć marzenia z celami 🙂