Nie będę uczyć syna siusiania „po męsku”

Nie będę uczyć syna siusiania „po męsku”

Siusianie „po męsku” – kto to w ogóle wymyślił? Czemu to ma służyć i czemu moje dziecko ma odczuwać presję, by się tego uczyć od maleńkiego?

Od ponad miesiąca uczymy się żyć bez pieluchy. Bywa różnie, zwłaszcza kiedy jesteśmy poza domem. W sytuacjach bez nocnika, musimy reagować na bieżąco. Nie jeden krzaczek zaliczyliśmy, lecz i na to w końcu znaleźliśmy radę 🙂

Zawsze przed wejściem na salę w żłobku mój syn z moją asystą odbywa czynności w toalecie. Tak na wszelki wypadek, by ciociom w żłobku się od razu na wejściu nie zlał w majtki. Ostatnio jedna z mam, której synek chodzi do tej samej grupy co moja Bestia zagadnęła mnie po drodze:

  • Czy pani synek potrafi już robić siusiu „po męsku”?

No to się nieźle zdziwiłam, bo Bestia, jak to Bestia ledwo na siedząco do nocnika trafia, a sedes mu do klatki piersiowej sięga. Kontynuowałam jednak rozmowę, bo bardzo zaciekawił mnie jej sposób myślenia o tym. Co odpowiedziałam? Jak zwykle to co myślę:

  • Ja mojego syna uczyć siusiania „po męsku” nie będę. Życie go tego nauczy. Chociaż osobiście uważam, że siusianie na siedząco, jako czynność stosowana za naszych pra, praprzodków jest zdrowsza i o wiele bardziej higieniczna.

Co do higieny to żony, partnerki, czy matki doskonale wiedzą co mam na myśli. Dorosły mężczyzna ma problem z trafieniem strumieniem do sedesu, a co dopiero trzylatek 🙂 Zatem z tą męską celnością jest różnie, a sprząta wiadomo kto!

Co do kwestii zdrowia, to oczywiście najlepiej zapytać lekarza specjalistę, jednak mogę się tutaj odnieść do badań amerykańskich naukowców z 2014 roku (tak wiem, już memy są o amerykańskich naukowcach), którzy badali wpływ siusiania na siedząco na zdrowie mężczyzny.  Okazuje się, że wykonywanie tych czynności fizjologicznych podczas siedzenia pozwala na opróżnienie całego pęcherza. Dzieje się tak ponieważ zwiększa się ciśnienie i mocz zostaje wydalony w całości. Według tychże naukowców stanie podczas siusiania uniemożliwia prawidłowy przepływ uryny. Jest to związane z tym, iż podczas stania mężczyzna używa zbyt dużo mięśni okolic miednicy i kręgosłupa. Prościej mówiąc, facet napina niepotrzebnie tyłek, by zablokować „powietrze” z tej części ciała, którą niektórzy nazywają przedłużeniem pleców 🙂

Siusianie „po męsku” się sprawdza, kiedy w zasięgu nie ma toalety. Tego panom zazdrościłam od zawsze. Szybkie i proste załatwianie fizjologicznych potrzeb. Na szczęście małe dzieci stać pod krzaczkiem nie muszą, bo wyobraźnia ludzka podsunęła im ciekawe rozwiązania. Będąc jednak w domowej toalecie, gdzie można się czuć swobodnie, nie trzeba pokazywać, jakim to jest się mężczyzną siusiając na stojąco.

Jednak, żeby była jasność!!! To, że uczysz (ty lub tata) swojego syna siusiania na stojąco nie oznacza od razu, że będzie miał w dorosłym życiu problemy z prostatą. Z kolei pozwalanie na siusianie na siedząco nie oznacza, że wychowujesz „pipę”.

Siusianie jest i będzie (mam nadzieję) czynnością intymną i swojemu synowi damy wybór. Mamy zamiar uświadomić mu, że to nie siusianie na stojąco czyni go prawdziwym mężczyzną, że ma prawo decydować w jaki sposób chce swoje fizjologiczne potrzeby załatwiać.

Dlatego powiemy mu jak może to robić, ale nie będziemy go na siłę uczyć siusiania „po męsku”, a jak już sam zdecyduje, że chce robić to tak jak tata, to mu tata pokaże jak się po sobie muszlę wyciera 🙂

P.S. Co do sytuacji, kiedy ni z tego ni z owego mojego syna nachodzi ochota na siusiu, to znaleźliśmy idealny sposób na higieniczne siusianie pod krzaczkiem 🙂 Ten tekturowy nocniczek wytrzymuje obciążenie do 30 kg, więc nawet pięcio- czy sześciolatek może z niego skorzystać w nagłej sytuacji. Nocniczek zmieści się w każdej podręcznej torbie, albo kieszeni wózka. Jest łatwy w rozłożeniu, a jego budowa umożliwia higieniczne zamknięcie. Tron wyposażony jest w specjalną wkładkę SAP (wykonaną z superchłonnego polimeru) oraz szczelne, nieprzepuszczalne denko, dzięki czemu nie przemaka. Płyn przy zetknięciu z wkładką w przeciągu kilku chwil zamienia się w granulki. Gumki recepturki trzymają zużyty nocniczek w ryzach i dzięki temu mam pewność, że nic z niego nie wyleci. Takie wypełnione zawiniątko wystarczy wyrzucić do kosza i problem z głowy. Nocnik TRON dostępny jest w każdym Rossmannie za ok. 5 zł, a na stronie producenta możecie poczytać o tym produkcie więcej www.tron.eu.com



  • Nawet nie wiedziałam, że są takie trony. Człowiek ciągle się uczy, nie tylko ten mały. Musimy się zaopatrzyć.

  • Fajny post. Mój synek jest jeszcze mały, ale nie myślałam o nauce siusiania po męsku, zwłaszcza po dwóch corkach, chlopiec i jego obsluga były na początku niezłym wyzwaniem

  • Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i raczej długo jeszcze nie będę, bo druga córka w drodze, ale ten tron to świetny wynalazek 🙂

  • Drugie odpieluchowanie przede mną, tym razem właśnie w wersji chłopięcej. Tron jest rewelacyjny, zgrabny i warto go zabierać. Na pewno będziemy korzystać z niego i za drugim razem. Sikanie po męsku? Eeeee

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Znamy tron. Mam córkę i syna, ale Młody jeszcze biega z pieluchą i wcale mi się nie spieszy by to zmieniać. Przyjdzie jego czas, to się oduczy, a jak to już mi obojętne. Tron to fajny wynalazek, zabieramy zawsze ze sobą na wycieczki czy wakacje, by nigdy nie wiadomo kiedy dziecko zawoła. 🙂

  • Mam Córkę, więc takich dylematów nie miałam, ale „tron” jest super! Szkoda,że nie odkryłam go wcześniej, gdy oduczaliśmy Córcię od pieluch!

  • Ja tam w ogóle nie jestem zwolenniczką tłumaczenia dzieciom, co jest „męskie” a co „babskie”. To tylko wzmacnia stereotypy. Jak chłopiec chce się bawić lalkami, to niech się bawi, jak dziewczynka chce grać w piłkę, to niech gra. A sikać mają oboje tak, żeby nie zalać wszystkiego wokół – a wiadomo, że pozycja stojąca w tym nie sprzyja 😛

  • Mnie jeszcze czeka ta filozofia wypróżnianiowa 😀 Ale dzięki Tobie wiem jak przekazać mojemu Misiakowi, że nie ma żadnej presji co do techniki załatwiania swych potrzeb 😀

  • Bożena Jędral

    Zawsze mam te nocniczki ze sobą, bardzo praktyczne.

  • Nawet nie wiedziałam o istnieniu takich jednorazowych nocniczków! Przydadzą się, jak Młoda w końcu załapie, o co chodzi 😀
    Z tego co widzę, „po męsku” chłopcy najczęściej uczą się sikać później, jak nabędą umiejętność sikania „po babsku”. Po co sobie komplikować 😉

  • Anika Pietruszko

    Ooo muszę się zaopatrzyć w to cuda, bo my właśnie jesteśmy na początku naszej drogi bez pieluchy… mała ma 2 lata i nienawidzi nocnika 😉 mojprojektmama.blogspot.com

Nie będę uczyć syna siusiania „po męsku”

Nie będę uczyć syna siusiania „po męsku”

Siusianie „po męsku” – kto to w ogóle wymyślił? Czemu to ma służyć i czemu moje dziecko ma odczuwać presję, by się tego uczyć od maleńkiego?

Od ponad miesiąca uczymy się żyć bez pieluchy. Bywa różnie, zwłaszcza kiedy jesteśmy poza domem. W sytuacjach bez nocnika, musimy reagować na bieżąco. Nie jeden krzaczek zaliczyliśmy, lecz i na to w końcu znaleźliśmy radę 🙂

Zawsze przed wejściem na salę w żłobku mój syn z moją asystą odbywa czynności w toalecie. Tak na wszelki wypadek, by ciociom w żłobku się od razu na wejściu nie zlał w majtki. Ostatnio jedna z mam, której synek chodzi do tej samej grupy co moja Bestia zagadnęła mnie po drodze:

  • Czy pani synek potrafi już robić siusiu „po męsku”?

No to się nieźle zdziwiłam, bo Bestia, jak to Bestia ledwo na siedząco do nocnika trafia, a sedes mu do klatki piersiowej sięga. Kontynuowałam jednak rozmowę, bo bardzo zaciekawił mnie jej sposób myślenia o tym. Co odpowiedziałam? Jak zwykle to co myślę:

  • Ja mojego syna uczyć siusiania „po męsku” nie będę. Życie go tego nauczy. Chociaż osobiście uważam, że siusianie na siedząco, jako czynność stosowana za naszych pra, praprzodków jest zdrowsza i o wiele bardziej higieniczna.

Co do higieny to żony, partnerki, czy matki doskonale wiedzą co mam na myśli. Dorosły mężczyzna ma problem z trafieniem strumieniem do sedesu, a co dopiero trzylatek 🙂 Zatem z tą męską celnością jest różnie, a sprząta wiadomo kto!

Co do kwestii zdrowia, to oczywiście najlepiej zapytać lekarza specjalistę, jednak mogę się tutaj odnieść do badań amerykańskich naukowców z 2014 roku (tak wiem, już memy są o amerykańskich naukowcach), którzy badali wpływ siusiania na siedząco na zdrowie mężczyzny.  Okazuje się, że wykonywanie tych czynności fizjologicznych podczas siedzenia pozwala na opróżnienie całego pęcherza. Dzieje się tak ponieważ zwiększa się ciśnienie i mocz zostaje wydalony w całości. Według tychże naukowców stanie podczas siusiania uniemożliwia prawidłowy przepływ uryny. Jest to związane z tym, iż podczas stania mężczyzna używa zbyt dużo mięśni okolic miednicy i kręgosłupa. Prościej mówiąc, facet napina niepotrzebnie tyłek, by zablokować „powietrze” z tej części ciała, którą niektórzy nazywają przedłużeniem pleców 🙂

Siusianie „po męsku” się sprawdza, kiedy w zasięgu nie ma toalety. Tego panom zazdrościłam od zawsze. Szybkie i proste załatwianie fizjologicznych potrzeb. Na szczęście małe dzieci stać pod krzaczkiem nie muszą, bo wyobraźnia ludzka podsunęła im ciekawe rozwiązania. Będąc jednak w domowej toalecie, gdzie można się czuć swobodnie, nie trzeba pokazywać, jakim to jest się mężczyzną siusiając na stojąco.

Jednak, żeby była jasność!!! To, że uczysz (ty lub tata) swojego syna siusiania na stojąco nie oznacza od razu, że będzie miał w dorosłym życiu problemy z prostatą. Z kolei pozwalanie na siusianie na siedząco nie oznacza, że wychowujesz „pipę”.

Siusianie jest i będzie (mam nadzieję) czynnością intymną i swojemu synowi damy wybór. Mamy zamiar uświadomić mu, że to nie siusianie na stojąco czyni go prawdziwym mężczyzną, że ma prawo decydować w jaki sposób chce swoje fizjologiczne potrzeby załatwiać.

Dlatego powiemy mu jak może to robić, ale nie będziemy go na siłę uczyć siusiania „po męsku”, a jak już sam zdecyduje, że chce robić to tak jak tata, to mu tata pokaże jak się po sobie muszlę wyciera 🙂

P.S. Co do sytuacji, kiedy ni z tego ni z owego mojego syna nachodzi ochota na siusiu, to znaleźliśmy idealny sposób na higieniczne siusianie pod krzaczkiem 🙂 Ten tekturowy nocniczek wytrzymuje obciążenie do 30 kg, więc nawet pięcio- czy sześciolatek może z niego skorzystać w nagłej sytuacji. Nocniczek zmieści się w każdej podręcznej torbie, albo kieszeni wózka. Jest łatwy w rozłożeniu, a jego budowa umożliwia higieniczne zamknięcie. Tron wyposażony jest w specjalną wkładkę SAP (wykonaną z superchłonnego polimeru) oraz szczelne, nieprzepuszczalne denko, dzięki czemu nie przemaka. Płyn przy zetknięciu z wkładką w przeciągu kilku chwil zamienia się w granulki. Gumki recepturki trzymają zużyty nocniczek w ryzach i dzięki temu mam pewność, że nic z niego nie wyleci. Takie wypełnione zawiniątko wystarczy wyrzucić do kosza i problem z głowy. Nocnik TRON dostępny jest w każdym Rossmannie za ok. 5 zł, a na stronie producenta możecie poczytać o tym produkcie więcej www.tron.eu.com