Bycie mamą to nie jedyna z Twoich ról

Strach, oczekiwanie, rak & roll

Powtarzają, że rak to nie wyrok, ale kiedy oczekujesz na badania, a później długie dni i noce czekasz na diagnozę spróbuj nie myśleć o tym, że choroba może na zawsze zmienić Twoje życie.

Myśleć, że rak nas nie dotyczy jest po prostu oszukiwaniem samego siebie. Już ponad dwadzieścia lat temu, kiedy w rodzinie pojawił się pierwszy przypadek groźnego nowotworu piersi – będąc dzieckiem – wiedziałam, że rak to poważna choroba i potrafi w życiu namieszać.

Rak to strach, strach na całe życie, strach o siebie, rodzinę, strach o przyszłość. Nie da się go nie bać. Myślisz, że rak Cię nie dotyczy – nie dotyczy więc nie robisz nawet podstawowych badań? Tak naprawdę boisz się raka. Ja też się go boję. W dniu badań dostaję biegunki z nerwów, ale idę na te cholerne badania, bez względu na to, co może powiedzieć lekarzowi moje ciało.

I tak leżąc pół naga na lekarskiej kozetce czekam na wyrok. Oczekuję tylko dobrych wiadomości, lecz z tyłu głowy rozsądek podpowiada, że mogę się spodziewać wszystkiego, że ta zła wiadomość jest przecież możliwa. Ale rozum też powtarza: rok temu było OK, jeżeli teraz nie będzie w porządku, to jest dla mnie bardzo duża szansa, że z tego wyjdę bez wielkich konsekwencji. W podobnych chwilach staram się nie panikować. Mimo, że ciało chce uciec, rozum czeka, rozum już układa różne scenariusze wyjścia z opresji. Nie poddaję się łatwo!

I czuję jak głowica od ultrasonografu rusza się płynnie po jednej piersi. Przechodzi na drugą. Uff! Lewa jest OK – w żołądku pojawia się ulga. Teraz zimne, niebolesne ruchy głowicy na drugiej. Na razie idzie gładko. Będzie dobrze – myślę sobie – będzie dobrze!

I bach! Zatrzymała się. Głowica się zatrzymała. Czuję jak tętno mi przyspiesza. Lewa pierś rusza się w rytmie walącego serca. Nie wiedziałam, że może tak gwałtownie obijać się o klatkę piersiową. Patrzę na lekarza. Chcę wyczytać z jego twarzy, o czym myśli, na co (o Boże!) patrzy? Na monitorze mała ciemna plamka. Głowica nadal w tym samym miejscu.

Uspokój się Karolina! Uspokój swoje ciało – myślę sobie – to jeszcze nic nie znaczy. Nie wytrzymuję tej ciszy – może teraz nawet śpiewać, ale niech nie milczy. Pytam zatem, mimo że już sama wydałam sobie werdykt – „coś nie tak panie doktorze?”

I nadchodzi ten moment. „Proszę się nie martwić pani Karolino. To torbiel!” – odpowiada lekarz i mu wierzę, chociaż w głowie dudni myśl – jaka KU…A torbiel?!!! To chyba moje myśli tak napędzają walące serce, lecz rozsądek steruje ustami. Zadaję w miarę – jak sądzę – logiczne pytania. „Co teraz panie doktorze? Co mam z tym zrobić?”

I znowu czekam, bo lekarz coś klika na klawiaturze. Chyba robi zdjęcia. Podobne ruchy wykonywał, kiedy cykał fotki moim łobuziakom w brzuchu. Teraz to mam jakiegoś niepożądanego łobuza w mojej pięknej piersi – mojej kochanej piersi. Jeszcze dziesięć minut temu był to stary, zużyty, obwisły cyc, który wykarmił dwoje mlekopijców. Teraz to moja mała weteranka, moja piersiunia.

Wreszcie słyszę jakieś słowa. „Cztery milimetry, płyn w środku, przemieszcza się. To na pewno torbiel, ale ma wyjątkowo jak na ten twór grube ściany. Z uwagi na historię chorób w rodzinie doradzę lekarzowi prowadzącemu powtórzenie badania po miesiączce i jeżeli drugie USG się potwierdzi zalecałbym biopsję cienkoigłową”.

Właśnie grom przebił mój żołądek, a serce przeszło przez żebra. Biopsja? Lecz szybko ogarnęłam myśli. Jak trzeba to trzeba! Dam radę!!! Ciąg dalszy nastąpi…

Badaniom towarzyszy strach przed najgorszą diagnozą. Nie da się bez emocji przejść przez ten skomplikowany proces uświadomienia sobie, że coś może, (chociaż nie musi) mi dolegać. Ten strach jednak jest niczym w porównaniu z myślą, że można byłoby pojawić się w gabinecie lekarskim za późno.

Napisałam ten tekst nie po to, by czytać w komentarzach, że Wam przykro, że życzycie mi zdrowia itp. Nie chcę tego. Przecież jeszcze nie wiadomo, jak ta historia się skończy 🙂 Chciałabym, abyście pomyślały o sobie. Młode, wykształcone kobiety są świadome zagrożeń, jednak często nie mają czasu na badania. Zawsze jest coś lub ktoś ważniejszy.

8 marca obchodzimy swoje święto – Dzień Kobiet. Zrób sobie prezent. Ofiaruj sobie czas, by zadbać o swoje zdrowie, o profilaktykę raka piersi, jajnika i szyjki macicy. Czy wiesz, że rak piersi to najczęstszy nowotwór złośliwy u kobiet? Każdego roku umiera na niego ok. 6 tysięcy kobiet, czyli jest to połowa z 12 tysięcy wykrytych zachorowań.

Niestety nie wszystkie z nas stać na prywatną profilaktykę w postaci badań genetycznych stwierdzających posiadanie mutacji genów BRCA1 i BRCA2, tj., genów odpowiedzialnych za raka piersi i jajnika.
Z drugiej strony powinnyśmy się zastanowić na ile wyceniamy swoje zdrowie i życie? Przejrzałam kilka ofert badań genetycznych. Są skuteczne metody wykrywania markerów nowotworowych i mutacji genów, których koszt nie przekracza 1000 zł, a często można taki test wykupić kilkadziesiąt procent taniej (przykład w linku) z bezpłatną dostawą i wysyłką do laboratorium.

Może warto zrobić sobie, albo drugiej osobie taki prezent?

Panowie, jest bardzo prawdopodobne, że w taki sposób sprezentujecie swoim kobietom zdrowie i życie!

Ja się bardzo poważnie zastanawiam nad takim prezentem dla siebie!

Udostępnij proszę ten artykuł. Uświadamiajmy kobiety i ich najbliższych.

  • Andrzej

    Moja mama walczy już 4 miesiące walczy z rakiem piersi. oporny dziad i nie chce się zmniejszać. jeszcze kilka sesji zostało i operacja. Popieram Cię i brawo za ten post! Tak jest dziewuchy. Badajcie się, bo im wcześniej tym lepiej!

  • Sylwia Antkowicz

    W mojej rodzinie nie było żadnego przypadku raka, stąd koszt markerów trochę przeraża. Ale myślę, że warto chodzić regularnie na USG piersi. Świetny pomysł na wpis, czasami zapominamy o swoim zdrowiu.

  • migotka

    A ja bym chciała w ogóle mieć lekarza. Jakiegoś swojego. Gdzie mam kartę i nie muszę przy każdej wizycie opowiadać całego życia i gdzie kogoś obchodzi moje istnienie na tyle, że zleca badania (nadal mam „traumę” po prowadzeniu ciąży w przychodni szpitala przy Karowej). Nie robię badań, bo nawet nie wiem gdzie iść. Nie mam miliona monet, nie mam żadnego pakietu w sympatycznej firmie. Mam przypięte do lodówki skierowanie na zabieg na powiece, ale lekarz który mi je wystawiał powiedział, że nie wie gdzie ja mam z tym iść. No i ja też nie wiem…

  • agnesssja

    Świetny post :)!

    agnesssja.blogspot.com

  • Ach… myślę, że i ja powinnam udać się do mojej ginekolog na badanie piersi. Wyczułam ostatnio guzek… wielkości groszku, twardy, jakby w jakiejś otoczce ale niebolący. To nie jest zatkany kanalik (bo karmię) … nie wiem co to jest. aż się boję…

    • Matka Wielowymiarowa

      Szybko do lekarza. Moze ti torbiel tak jak u mnie? Masz dziecko, jezeli nie chcesz dlato siebie to idz do lekarza dla swojego dziecka. Powinno miec zdrowa mame!

  • MrsGrono.com

    Święty wpis! Przypomniałaś mi ze czas zrobić swoje badania!

  • Nie ma co, dajesz do myślenia! Chyba czas najwyższy zapisać się na badania ;).

  • Świetny wpis. Jeśli dzięki niemu choć jedna osoba się zbda, będzie to ogromny sukces <3 Brawo Ty!

  • Masz rację. W ciężkich momentach człowiek dopiero zaczyna doceniać to, co ma (obwisły cyc, staje się piersiunią). Jaka szkoda, że dopiero wtedy… Dlatego Twój apel jest tak ważny!

  • Leon

    Lepiej zapobiegać niż leczyć. Ciekawe ile kobiet dzięki Twojemu postowi zrobi badania, które pomogą im uniknąć nieciekawych niespodzianek.
    ———
    leonbiern.com

  • Guesswhatpl

    Piękny i wzruszający wpis – dziękujemy Ci za niego. Tak wiele się o tym mówi, ale nadal za mało. Gdzieś w głowie słyszymy te myśli – sprawdź, zbadaj się, ale lekceważymy to, odkładając na potem – z braku objawów, czasu, ze strachu. Rak niestety nie czeka i niezależnie od wieku. Badajmy się, profilaktyka najważniejsza 🙂

  • Przede wszystkim profilaktyka i regularne badania i liczy się to tak w przypadku pań jak i panów. Bo każdy z nas może może mieć ukrytą w sobie „bombę”, która nierozbrojona może kiedyś wybuchnąć.

    • Matka Wielowymiarowa

      Dokładnie!!! Nic dodać, nic ująć!

  • Ja przyznam szczerze, chodzę do lekarza jak już jest na tyle źle, że nie mogę funkcjonować. Wiem, że warto badać się regularnie, ale jakoś ciężko się do tego zmusić, bo „jeszcze mi coś wykryją”

    • Matka Wielowymiarowa

      to jest nasze dziwne myslenie 🙂 Ja tez tak to odbieram, ale pozniej sobie mysle, ze lepiej by wykryli wczesniej niz za pozno

  • Ja mówiąc o profilaktyce w swoim gabinecie zawsze daję za przykład samochód – CO ROKU regularnie robimy jego przegląd, nie spóźniamy się, płacimy i karnie jeździmy do mechanika… a o sobie? Nie pamiętamy, potrafimy zapomnieć na wiele lat… czemu? 🙁

    • Matka Wielowymiarowa

      bo to jest jak w tej reklamie: młody bóg nie mysli o przyszlosci, cieszy sie tym co tu i teraz, ale co zrobi mlody bog jak bedzie za pozno? Za bardzo interesuje nas materialne dobro niz wlasne zdrowie. Na samochodzie widac korozje, slychac podejrzany warkot silnika, we wlasny organizm sie trzeba wsluchac, a na to mamy najmniej czasu

  • Bardzo ważny temat poruszyłaś, jak często wydaje nam się, ze nas to nie dotyczy. Profilaktyka jest bardzo ważna.

    • Matka Wielowymiarowa

      Najważniejsza! 🙂

  • Patrycja Czubak

    Piękny i wzruszający wpis. Również w swojej rodzinie miałam przypadki raka piersi, więc staram się regularnie badać i nakłaniać inne kobiety do tego. Trzymaj się :):*

    • Matka Wielowymiarowa

      Profilaktyka przede wszystkim, mimo że badaniom towarzyszy strach. Te choroby mogą dotknąć każdą z nas, w każdym wieku, im szybciej dowiemy sie o ochorobie tym wczesniej podejmiemy z nia walkę – zwyciezajac!

  • Dobrze, że napisałaś taki post. Kobietom trzeba uświadamiać się, że muszą się badać, bo później jest za późno. Mam 22 lata. Cytologię zrobiłam pierwszy raz rok temu i okazało się, że mam raka szyjki macicy. Badań wcześniej nie robiłam, bo uważałam, że jestem młoda i wolna od wszelkich chorób. Do ginekologa chodziłam jedynie po tabletki antykoncepcyjne. Mówi się, że na nowotwór narażone są kobiety po 30 roku życia, a w moim przypadku było inaczej. W ciągu kilku minut świat zawalił mi się całkowicie. Wszystko teraz wyszło na prostą, ale strach jaki mi wtedy towarzyszył sparaliżował mnie i wszystkich bliskich.

    • Matka Wielowymiarowa

      Bardzo się cieszę, że wygrałaś z tym skur… Jestem w szoku, że w tak młodym wieku dotknęła Cię ta choroba. To skłania mnie do jeszcze jednego przemyślenia. Dziewczyny nie powinny bać się chodzić do ginekologa nawet jako 18-latki, bez znaczenia czy współżyją czy nie, a lekarze powinny zlecać cytologię już w tak młodym wieku. Pamiętam, że poszłam pierwszy raz do ginekologa w wieku 19 lat i spojrzał na mnie jak na debilkę jak mu powiedziałam, że jestem dziewicą i przyszłam do niego po prostu, by się dowiedzieć czy wszystko jest ok.
      Rak nie patrzy na wiek!

  • Malwina Stefaniak

    Karolka dzieki temu artykulowi przypomnialas mi ze swoje badanie zrobilam ok 2 lata temu! Czas na badanie! Dziekujemy za przypomnienie 😀

    • Matka Wielowymiarowa

      A nie ma za co. Przypomne Ci jeszcze 💟